Zdrowa prostata.

23 listopada 2012

O problemach z prostatą i ich leczeniu opowiada dr n. med. Robert Klijer, urolog z naszego szpitala.

- Kłopoty urologiczne nie są raczej z gatunku tych, o których chętnie się rozmawia. Ale największą niechęć budzi chyba słowo "prostata", którą uznaje się za stan chorobowy.
Rzeczywiście, tak się myśli, z resztą zupełnie niesłusznie. Prostata to narząd, który każdy zdrowy mężczyzna posiada i jest ona odpowiedzialna za produkcję około 70 proc. nasienia, a więc jest niezbędna do prawidłowych funkcji rozrodczych. Często przychodzą do mnie pacjenci ze stwierdzeniem "mam prostatę" no i tu się muszę z nimi zgodzić, bo rzeczywiście każdy z nas ją ma. Zupełnie inną funkcję mają zaburzenia związane z tym narządem.

- Jakie zaburzenia mogą dotknąć mężczyzn?

Głównym jest łagodny rozrost stercza. Jego przyczyną są zaburzenia hormonalne, proces starzenia się organizmu. Pojawiają się przy tym takie dolegliwości, jak trudności w oddawaniu moczu, częstomocz, nocne wstawanie. I właśnie takie schorzenie potocznie nazywa się "prostatą".

- To groźna dolegliwość?
Nie jest to choroba śmiertelna, ale może prowadzić do powikłań, które rzeczywiście mogą się takimi okazać. Obecnie takie sytuacje są na szczęście rzadko spotykane. Jeszcze kilkanaście lat temu nieleczony rozrost stercza mógł doprowadzić do niewydolności nerek. Wtedy właśnie możemy mówić o powikłaniu śmiertelnym. W większości przypadków problemem jest raczej uciążliwość tej choroby. Drugim schorzeniem jest przewlekłe zapalenie prostaty. Ze względu na siedzący tryb życia, długotrwałą jazdę samochodem, czy siedzenie przy komputerze, co jest przecież nagminne, coraz więcej młodych ludzi przychodzi do mnie z objawami podobnymi do rozrostu stercza, twierdząc, że mają zapalenie pęcherza. W tym przypadku możemy jednak mówić o zapaleniu stercza.

- Tym, czego najbardziej obawiają się współcześnie ludzie są jednak nowotwory. Czy w przypadku prostaty także możemy mieć do czynienia z chorobą nowotworową?
Rak stercza występuje u starszych mężczyzn. U młodych spotykany jest niezwykle rzadko i bardzo często są to guzy o zupełnie innym charakterze. Jej zachorowalność rośnie po 60-tym roku życia. Młodzi ludzie nie powinni się obawiać, natomiast u starszych panów objawy, przynajmniej te początkowe są nie do odróżnienia od łagodnego rozrostu stercza. Konieczna jest wizyta u urologa i badanie palcem przez odbytnicę określane jako per rectum, oraz określanie swoistego antygenu sterczowego, czyli PSA. Jest to badanie krwi, na podstawie którego można wyselekcjonować osoby podlegające potencjalnemu ryzyku rozrostu raka stercza. Rozstrzygającym badaniem jest biopsja, dokonywana pod kontrolą sondy rektalnej.

- Jak leczy się raka stercza?
Leczenie możliwe jest w początkowym stadium. Jedną z metod jest leczenie operacyjne, a więc usuwanie całego stercza, wraz z węzłami chłonnymi miednicy. Alternatywną metodą jest naświetlanie promieniami zewnętrznymi, lub brachyterapia, czyli naświetlanie od wewnątrz. Są to metody leczenia radykalnego, przy czym przy operacji usuwamy narząd wraz z komórkami rakowymi, a przy naświetlaniu pozostają one w organizmie i nie wiemy do końca, co się w tym organie dzieje.

- Jakie mogą wystąpić powikłania?

Główną niepożądaną konsekwencją jest impotencja. W pobliżu stercza biegną nerwy wzwodowe a podczas operacji bardzo często dochodzi do ich uszkodzenia. Współcześnie oczywiście dysponujemy techniką oszczędzania tych nerwów, jednak około połowa mężczyzn po operacji będzie impotentami. Drugim powikłaniem, które na szczęście występuje rzadziej, dzięki coraz nowocześniejszej technice operacyjnej jest nietrzymanie moczu. Nadal dotyczy to jednak istotnego odsetka pacjentów. Leczyć się jednak trzeba, bo jest to jedyna szansa na przeżycie.

- Czy w przypadku raka stercza może dochodzić do przerzutów?
Jeśli dochodzi do przerzutu możliwości leczenia, a więc też okres przeżycia diametralnie się kurczą. Najczęściej są to przerzuty do kości. Choroby nowotworowej rozsianej, z przerzutami w zasadzie nie jesteśmy w stanie wyleczyć. Możemy tylko opóźniać śmierć, ale bardzo często walczymy o miesiące, a nie lata życia.

- Czy panowie wykonują to badanie odpowiednio wcześnie, czy jednak zwlekają z pójściem do lekarza?
Trzeba przyznać , ze w ostatnich latach świadomość rośnie. Coraz więcej mężczyzn zjawia się u urologa w odpowiednim czasie. Z drugiej jednak strony zdarzają się przypadki mężczyzn, którzy powinni być świadomi zagrożeń, a jednak na badaniach pojawiają się dosyć późno. Zdecydowanie to, że coraz więcej się na ten temat mówi sprawia, że coraz więcej mężczyzn zjawia się w stadium, kiedy choroba może być leczona radykalnie. Na zwiększenie świadomości mają wpływ kampanie medialne, ale też rozmowy między panami.

- Kiedy warto odwiedzić urologa?
Właściwie każdy mężczyzna po 40 roku życia powinien odwiedzić taki gabinet. Po badaniu PSA lekarz może zdecydować, czy kolejne badania powinny być wykonywane co rok, czy co dwa. Te profilaktyczne okresowe badania mogą się okazać ratunkiem. Jeżeli PSA jest bardzo niskie i w badaniu pro rectum nie stwierdzamy żadnych odchyleń, badania nie muszą być wykonywane co roku. Nowotwór stercza jest bowiem rakiem wolno rosnącym i jego pojawienie się nie jest kwestią dni, czy miesięcy, nie zaskakuje nas w ten sposób. Po 45 r.ż. wizyta u lekarza jest już obowiązkowa.

- O takich badaniach powinien przypominać też lekarz rodzinny?

Jak mówią jednak pacjenci, nikt ich o tym nie informuje. Rzeczywiście lekarz powinien przypominać, chociaż myślę, że rośnie też świadomość mężczyzn. Przychodzą do mnie pacjenci, którzy często nie mają żadnych dolegliwości, ale chcą się przebadać. Na Lubelszczyźnie jest to jeszcze niewielka grupa osób, około 10-15 proc. , ale zaczynamy zauważać tę tendencję. Zdecydowana większość to jednak panowie, którym już coś doskwiera i szukają rozwiązania istniejącego problemu.

- Czy możemy mówić o grupie, która jest bardziej podatna na problemy z prostatą?
Niewątpliwie wpływ na rozwój chorób mają czynniki takie, jak dieta, czy hormony. Jak się okazuje, po przeprowadzonych badaniach endokrynologicznych, Azjaci, a w szczególności Japończycy mają najniższą zachorowalność zarówno na łagodny rozrost stercza, jak i na raka stercza. Z drugiej strony badania wskazują, że u cukrzyków zapadalność na łagodny rozrost stercza jest większa. W przypadku raka stercza udowodniono też zależność genetyczną. Jeżeli ojciec, czy brat mieli ten nowotwór możliwość zachorowania jest większa. W takim przypadku mężczyźni powinni się częściej badać.

- Obecnie prowadzone są kampanie medialne nawołujące do badań. Dużo mówi się o kampanii "Prostata na lata", ze swoją kampanią ruszyła też fundacja Rak’n’Roll. W ramach projektu "gadaj Badaj" powstał spot reklamowy, nakręcony przez Wojtka Smarzowskiego. Myśli pan, że takie działania mają szansę odnieść pożądany skutek?
Kilka lat temu popularne były badania profilaktyczne. Wówczas wybuchła też dyskusja, podczas której zastanawiano się, czy jest sens wykonywać tego typu badania profilaktyczne. Przeciwnicy wskazywali, że mimo wykonywania badań odsetek "wyłapywanych" chorych jest tak niewielki, że koszty związane z badaniami się nie zwracają. Z drugiej strony zwolennicy twierdzą, że samo propagowanie badań powoduje, że śmiertelność z powodu raka stercza spadła. Nie jest to temat zamknięty. Moim zdaniem ważne jest rozbudzanie świadomości, czyli propagowanie okresowych wizyt u urologa i wykonywanie badań markera PSA.

Barbara Wójtowicz Kurier Lubelski

Zobacz archiwum aktualności